Strona projektu "Na skrzyżowaniu marzeń"

Z Panem Sylwestrem Kotwicą

Imię i nazwisko: Sylwester Kotwica

Organizacja: Stowarzyszenie na Rzecz Dzieci i Młodzieży Sami dla Siebie w Gorzycach

Wykonywane zajęcia/zawód: Dyrektor Zespołu Szkół, nauczyciel historii

Wraz z nowym rokiem szkolnym rozpoczynacie projekt Na skrzyżowaniu marzeń. Co będziecie robić w ramach OKG 2016?

Kolejna grupa młodych ludzi będzie się doskonale bawić i uczyć dorosłości. Tak oni jak i my,  dorośli,  przeżyjemy kolejną fajną przygodę. Tym razem -  bo realizujemy już piąty projekt 

w ramach OKG – młodzi uczyć się będą w oparciu o doświadczenie tych nieco starszych (studenci), jak i tych wiele, wiele starszych – swoich dziadków.

 

Za wami rekrutacja do projektu- jak wyglądała?

Realizując pierwszy projekt, staraliśmy się włączyć do niego młodzież zdolną, lub nawet najzdolniejszą, ale to był błąd, ponieważ oni wkrótce, po pierwszej euforii, zaczęli zajmować się swoimi sprawami, swoją nauką, a projekt stawał się im obcy. Od trzech edycji ten nabór jest inny. Po pierwsze, młodzi słyszeli już o Fundacji i Programie Równać Szanse i wiedzą,
na czym to polega, wiedzą, że trzeba być konkretnym, że mają swoje miejsce do realizacji zadań. Zgłaszając się, polecają innych. My - dorośli w projekcie, również zasięgamy opinii, jaka to młodzież. Obecnie jest to grupa, która, tak jak wcześniej, pracuje od samego początku, czyli od momentu tworzenia projektu. Są utalentowani, mają pasje, chcą działać.
Są to nie tylko najzdolniejsi uczniowie, ale na pewno chcą się uczyć dorosłego życia - pierwsze działania to potwierdzają.

Jakie nastroje panują wśród młodych na początku przygody z Równać Szanse?

Jak powiedziałem wcześniej to oni sami zgłaszali się do udziału w projekcie, uczestniczyli 
w jego tworzeniu i nie mogli doczekać się rozpoczęcia działań. Obecnie są w trakcie adaptacji pomieszczenia, więc je malują, dekorują, a przy tym mają mnóstwo zabawy. 
Wyłaniają się liderzy, którzy przygotowali wyjazdowe warsztaty integracyjne, dowóz, posiłki 
itd. Można by powiedzieć, że trudno nad nimi zapanować, ale my nie chcemy nad nimi zapanować, chcemy, aby działali, aby ta spontaniczność trwała przez 15 miesięcy.

 Co według Ciebie Program daje młodzieży?

Właściwie zrozumiane cele programu Równać Szanse i właściwie realizowany projekt pozwala na to, aby młodzież zdobyła tzw. kompetencje kluczowe, czyli nauczyła się tego,
co jej może sprzyjać, a więc pracy w grupach i umiejętności mówienia o swoich problemach i radzenie sobie w trudnych sytuacjach. Chodzi o to, aby młodzież nauczyła się skutecznego planowania, innymi słowy tworzenia harmonogramów i celów swojej pracy. Następnie – aby rozwinęła umiejętności zjednywania sobie innych, tj. partnerów do swoich działań,  a także umiejętności  dotarcia do różnych grup i osób. Wreszcie, aby realizując projekt mimo mnóstwa barier, młodzież była przekonani o własnych możliwościach. Jest tylko jeden warunek:  dorośli muszą stać z boku i muszą pozwolić młodym działać.

Co chciałbyś, Ty – jak koordynator – aby Twoja młodzież osiągnęła poprzez udział w projekcie?

Najważniejszą kwestią jest to, aby młodzi pozbyli się lęku w kontaktach z dorosłymi, aby właściwie przygotowali się do rozmów z nimi, wiedzieli czego chcą, byli uparci i nieustępliwi. Bardzo chciałbym, by umieli planować swoje działania, nie byli chaotyczni i działali w grupie w poczuciu dużej odpowiedzialności za siebie i kolegów.

Jak powinna wyglądać rola koordynatora, aby Młodzi odnieśli sukces?

Jestem nauczycielem, dyrektorem dużego Zespołu Szkół, a jednocześnie koordynuję projekt w ramach programu „Równać Szanse” już po raz piaty. To trudne wychodzić z roli odpowiadającego za naukę, zachowanie młodzieży, z roli pracodawcy dla 80 dorosłych ludzi, z roli strażnika wielomilionowego budżetu szkoły i kogoś, kto kontaktuje się z władzami różnych szczebli aby zapewnić byt szkole, i wchodzić w rolę, jak to ujął mój kolega Paweł Pawłowski, „starszego brata”. Tej nowej roli uczyłem się długo i zrozumiałem, że jeżeli my dorośli wymyślimy coś dla młodzieży, to porażka jest przesądzona. Ale jeśli młodzież sama wymyśli sobie działania, stworzy program czy projekt, to sukces jest zapewniony. Nie uszczęśliwiamy młodych ludzi na siłę, pozwalamy im działać. Tak powinien funkcjonować i funkcjonuje w naszej szkole samorząd uczniowski, tak realizujemy projekty. Koordynator powinien stać z boku i dać młodzieży szansę na odniesienie sukcesu, a nie samemu ten sukces odnosić, bo nie taka jest idea programu.

 W czerwcu uczestniczyłeś w szkoleniu dla koordynatora. Jak myślisz, co daje takie szkolenie?

Mimo że to było kolejne szkolenie, nigdy nie wychodzę z poczuciem straconego czasu. Starożytni mówili, że „powtarzanie jest matką nauki”. To nauka zmieniła moje spojrzenie na młodych, utwierdziła w przekonaniu, że warto pozwolić im działać samodzielnie, że porażka też może być sukcesem, a małe środowiska mogą tętnić życiem. Poza tym spotykam wyjątkowych ludzi, lekko zwariowanych, zakręconych, ale z pasją, świetnych trenerów, że o władzach Polskiej Fundacji Dzieci i Młodzieży w Warszawie nie wspomnę.

Oprócz udziału w szkoleniu, warunkiem otrzymania dotacji była diagnoza lokalna. Co było największym wyzwaniem podczas jej przeprowadzania?

Przygotowując i tworząc diagnozę, nie można opierać się na słowach „prawdopodobnie, słyszałem, opowiadano mi, około itp.” Aby diagnoza była rzetelna, trzeba środowisko dotknąć, wejść w nie i dowiedzieć się wszystkiego od środka. Wywiady, ankiety, rozmowy 
w środowisku są bardzo ważne, istotne są też informacje od instytucji gminnych oraz te, które posiada szkoła, bo pokazują obraz całości. Ze wszystkiego należy wyciągnąć wnioski. Mając wieloletnie doświadczenie w diagnozowaniu środowiska dzieci i młodzieży, logistycznie nie było to trudne, jednak w dalszym ciągu zaskakują oczekiwania młodzieży, jej spojrzenie na to, jak interesują się nim władze, i jakie są jej perspektywy na życie i prace w tym terenie.

Czy dowiedziałeś się czegoś zaskakującego o swoim środowisku lokalnym dzięki diagnozie?

Po wielu, wielu latach marazmu, Gorzyce zaczynają się budzić. Jest większa oferta kulturalna i sportowa; powstała, i dalej powstawać będzie, infrastruktura sportowa ze sztucznym lodowiskiem i stadionem lekkoatletycznym. Jest wielka dbałość o osoby niepełnosprawne, zmienia się tez estetyka osiedli. Wszystko to sprawia, że młodzi coraz częściej chcą w Gorzycach zostać, tu chodzić do szkoły średniej, tu pracować i żyć. To zaskakuje.

Na koniec- gdybyś miał polecić innym program Równać Szanse, a szczególnie Ogólnopolski Kongres Grantowy – tym, którzy jeszcze się wahają, to co byś powiedział?

Ten program trzeba posmakować, trzeba go doświadczyć i przekonać siebie i młodych do niego. Nie ważne ile ma się lat, ważne, aby chcieć działać i pozwolić działać innym. Jedyne co trzeba tak naprawdę „ogarnąć” to wyjście z kokonu - trzeba przestać marudzić i pozwolić młodzieży na twórcze działanie. Żaden inny program nie stawia tak na młodych, na uczenie ich dorosłego życia. Tylko tu mówi się, że poniesiona porażka może być w przyszłości sukcesem. Panują może rygorystyczne, ale zrozumiałe warunki uczestnictwa i wydatkowania środków. Fundacja jest otwarta na propozycje i szanowana jest transparentność z obu stron.

Największe Twoje marzenie?

Ja tak naprawdę nie chcę odlatywać w swoich marzeniach. Chcę, aby dopisywało mi zdrowie 
i humor, a jak finanse pozwolą - trochę podróżować.

„Mam marzenie” – aby nikt nie niszczył naszych marzeń, pozwolił działać, pracować i zszedł na ziemię,  nie dla głosów w wyborach, ale po to, by widzieć chore i biedne dzieci, staruszków, o których świat zapomniał. Żeby oni żyli godnie i godnie umierali, by nie „żebrali” na leki, operacje czy jedzenie. Chciałbym, abyśmy się uśmiechali.
 

 

Wywiad przeprowadzony przez Fundację Równać Szanse